![]() |
Graham Masterton
Autor międzynarodowych bestsellerów z gatunku powieści grozy. Ma na swoim koncie blisko sto tytułów m.in."The Manitou", "Rook", "Genius", "The Painted Man"... W 2003 roku, zbiór opowiadań pisarza wydany został w Polsce w formie albumu komiksowego pt. "Piekielne Wizje" (Wydawnictwo Mandragora).
BIOGRAFIA:
Moja pierwsza powieść - The Manitou, została wydana w 1975 r. Odniosła duży sukces w Stanach Zjednoczonych i doczekała się filmowej adaptacji z Tonym Curtisem, Susan Strasberg, Burgess Meredith, Stellą Stevens, Michaelem Ansara (The Manitou, 1978 r., reż. Bill Girdler). DVD jest wciąż dostępne, jednak całość wygląda dość przestarzale (link).
Urodziłem się w Edynburgu w 1946 r. Mój ojciec był oficerem Szkockiej armii, dziadek, Thomas Thorne Baker, jako pierwszy przekazał zdjęcia przez radioodbiornik, wynalazł również farbę fluorescencyjną.
Już jako młody chłopak, pisałem opowieści grozy. Zawsze lubiłem też rysować. W czasach szkolnych stworzyłem swój pierwszy komiks, który później podarowałem kolegom.
W wieku 17 lat podjąłem praktykę dziennikarską, kiedy miałem 21 lat zostałem zastępcą redaktora nowego pisma dla mężczyzn - Mayfair. Trzy lata później otrzymałem stanowisko redaktora wykonawczego brytyjskiej edycji magazynu Penthouse. W wieku 27 lat zdecydowałem się na rozpoczęcie pełno-etatowej kariery pisarskiej.
Z moją żonę, Wiescką, poznaliśmy się pracując w Penthousie. Jesteśmy małżeństwem od 35 lat.Zaczynałem pisząc poradniki seksualne (korzystając z doświadczenia zdobytego w pracy dla Penthouse’a), później jednak wybrałem horrory, thrillery i opowieści historyczne. Łącznie napisałem ich ponad 100 (żeby poznać dokładną liczbę, będziecie musieli sprawdzić bibliografię na mojej stronie internetowej (link).
Przez pięć lat wspólnie z Wiescką mieszkaliśmy w Irlandii. Teraz jednak wróciliśmy do Anglii, żeby być blisko rodziny i przyjaciół.
Ukończyłem właśnie piątą (ostatnią) częścią cyklu Manitou i w chwili obecnej pracuję nad horrorem dla mojego polskiego wydawnictwa Albatros z Warszawy.
WYWIAD:
Jak wygląda dzień Grahama Mastertona? Czy pracując nad nową powieścią czeka Pan na wenę twórczą czy też każdy dzień jest dokładnie zaplanowany?
Mój dzień zaczynam leżąc w łóżku, myśląc o rozwinięciu opowieści, nad którą aktualnie pracuję. Wykorzystuję ten czas na rozwiązywanie problemów fabuły i szukanie nowych pomysłów. Jest to dla mnie najbardziej kreatywna część dnia. Następnie wstaję i wypijam filiżankę bardzo mocnej czarnej kawy Java. Czytam gazetę i rozwiązuję krzyżówkę. Około 10:30 siadam przy biurku i rozpoczynam pisanie. Kiedy jestem pogrążony w swoim świecie, czas mija w zawrotnym tempie. O 17:00 wspólnie z Wiescką i przyjaciółmi, wybieramy się na drinka do lokalnego pubu. Bycie pisarzem to zajęcie dla ludzi, którym nie przeszkadza samotność. Od czasu do czasu jemy lunch z londyńskim wydawcą (Londyn jest oddalony o pół godziny drogi od miejsca, w którym obecnie mieszkamy). Wieczorami Wiescka dzwoni do naszych trzech synów. Później wspólnie słuchamy muzyki lub oglądamy jakieś głupoty w telewizji. Ja jednak cały czas myślę o nowych pomysłach, bez przerwy.
Umowy z wydawnictwami zawierają kaluzulę zobowiązująca wydawców do przesyłania do mnie egzemplarza każdej książki opublikowanej w danym kraju. Niestety, nie zawsze się to dzieje. Wydaje mi się, że widziałem wszystkie okładki powieści, które ukazały się w Polsce. Wiem jednak, że nie otrzymałem wszystkich książek wydanych w Grecji (nawiasem mówiąc, z wyjątkowo udanymi oprawami graficznymi).
Mam wykształcenie artystyczne, w związku z tym, myślę o tym jak powinna wyglądać okładka mojej nowej powieści. Mam bardzo dobry kontakt z moim amerykańskim wydawcą Leisure Books, który za każdym razem pyta się czy mam jakiekolwiek sugestie w tym temacie. Ostatecznej decyzji nie podejmuję jednak sam. Należy pamiętać, że w sprzedaży książek liczy się wiele elementów. Specjaliści od marketingu w wydawnictwach doskonale wiedzą co podniesie atrakcyjność danego tytułu, a co może mu zaszkodzić. Z powieściami grozy, horrorami, trzeba być wyjątkowo ostrożnym – bardzo łatwo przekroczyć granicę i sprawić, że grafika zdobiąca okładkę będzie wyglądała zbyt brutalnie lub zbyt „tanio”.
Kilka z moich powieści zostało wydanych z okładkami, które nie przypadły mi do gustu. Jest to jednak przywilej wydawców. Oczywiście jeśli dana praca kompletnie mi nie odpowiada, informuję ich o tym.
Osobiście nie znam wielu ilustratorów lecz mój syn Dan zajmuje się ilustracją oraz animacją i doskonale orientuje się w tym temacie. W przeszłości korespondowałem z Will’em Elder’em (link), amerykańskim twórcą komiksu, autorem postaci Little Annie Fanny dla magazynu Playboy. Przesłał mi nawet wspaniały, oryginalny rysunek Annie.
Znam również twórczość wybitnego artysty Alfreda Bestall’a (link), który przez lata rysował paski komiksowe o przygodach Misia Ruperta dla jednej z angielskich gazet.
Najbardziej podziwiam prace belgijskiego twórcy komiksu i ilustratora, Guy’a Pellaert’a (link)... który niestety niedawno zmarł.
Myślę, że wyszło świetnie – oryginalne, ogromnie zróżnicowane style rysunku. Jedyne czego bym sobie życzył, to żeby ktoś wydał kolejny taki album! Najbardziej spodobała mi się komiksowa wersja opowiadania „Anais”, z wyjątkowo ciekawymi rysunkami (autorem komiksu jest Przemysław Truściński, który stworzył również kadr w Projekcie Pieces www.piecesbook.com (link) - przyp. red.).
Pierwsze opowiadania przeniesione na karty komiksowe, zostały opublikowane przez Glenn’a Danziga w erotycznej serii Verotik (link). Myślę, że wydano około sześciu z nich. Wszystkie miały wspaniałą stronę graficzą były jednak wyjątkowo bezpośrdenie.
W chwili obecnej Dan jest bardziej zainteresowany animacją. Mam jednak nadzieję, że będziemy mogli wspólnie pracować nad książką dla dzieci pt. “Chris Cross in Snappyland”.
Kiedyś uwielbiałem Mandrake the Magician (link), teraz jednak nie czytam komiksów zbyt często.
Zdecydowanie tak. Zawsze lubiłem pisać o tajemniczej mocy dzieł sztuki, prawdopodobieństwie dosłownego wejścia w obraz (np. w dzieło Canaletta) i spacerze pośród krajobrazów na nim przedstawionych.
/ wywiad: Jakub Mazerant dla IllustrateYourself.com /